Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Dyskopatia L5-S1 - co dalej

Dyskopatia L5-S1 - co dalej 2 lata 3 tygodni temu #13586

  • gregor_bs
  • gregor_bs Avatar
  • Wylogowany
  • Starszy forumowicz
  • Posty: 40
  • Otrzymane podziękowania: 6
  • Oklaski: 1
Cześć
Minął rok.
Poprawa ? coś tam jest ale dupy nie urywa. Ból jest codziennie. Od 3 tygodni nie robie ćwiczeń. Poprostu miałem inne zajęcia i olałem zwłaszcza że nic to nie pomagało.
Codziennnie smaruje się żywokostem, i smalcem gęsim. Biore tez d3+k2 jak wcześniej.
Zrobiłem rezonans po roku. wygląda tak:
Trzony kregów prawidłowej wielkości
Wysokość krążków zachowana, obniżony sygnał krażka l5-21 jak w przypadku wczesnych zmian zwyrodnieniowych - dehydtratacja.
Na poziomie L5-S1 widoczna tylna z prawostronną lateralizacją wypuklina krążka ok. 3,5 mmprzylegająca do worka oponowego i prawego korzenia nerwowego S1 w miejscu jego wyjścia z worka oponowego, bez jego ucisku.
Na pozostałych poziomach przepuklin i wypuklin krążków nie uwidoczniono
Kanał kregowy i otwory mk niezmienione.
Innych zmian nie uwidoczniono.
Wnioski:
Dyskopatia l5-s1
W stosunku do badania poprzedniego wypuklina na poziomie L5-S1 nieco mniejsza.
Poza tym obraz MRI nie zmienił się.

Pierwsze badania na stronie 1 , można porównac opis i zdjęcia,






Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dyskopatia L5-S1 - co dalej 2 lata 3 tygodni temu #13602

  • tadeuszklawik
  • tadeuszklawik Avatar
  • Wylogowany
  • Stały bywalec
  • Posty: 82
  • Otrzymane podziękowania: 14
  • Oklaski: 3
Witaj gregor - z tego co piszesz to ja mam takie same objawy, tj. pieczenie tuż nad pośladkami, czasami w lewym pośladku i czasami dziwne odrętwienie lewego uda i stopy. Kilkanaście lat temu miałem atak silnej rwy kulszowej, z którego udało mi się wyjść po ok. rocznej rehabilitacji. Nawet neurochirurg, który chciał mnie brać pod nóż był zdziwiony. Natomiast aktualnie z tym piekącym bólem męczę się już 3 rok i jak na razie jest tylko minimalna poprawa. W międzyczasie zmieniłem 2 rehabilitantów - pierwszy od McKenziego drugi osteopata. Obaj twierdzili, że dysk jest podleczony i ten piekący ból nie powinien pochodzić od niego. Neurolog z kolei twardo obstaje, ze to idzie z poziomu l4-l5. Ostatni terapeuta (terapia manualna szkoła niemiecka oraz McKenzie) zauważył, że mam jedną nogę minimalnie krótszą i stąd może iść ból nad pośladki. Do tej pory nikt nie zwrócił na to uwagi, a to z kolei tłumaczyłoby dlaczego przez kilka dni po zabiegach poprawiało mi się, a po 3-4 dniach wszystko wracało do normy. Teraz mam zalecone przeprosty (na leżąco) oraz ćwiczenia rozciągające - głównie mięśnie nóg oraz ćwiczenia na staw k.-b.. Przez pewien czas robiłem również stabilizację głęboką (deski), ale po niej pojawiał się dyskomfort w lędźwiach. Tak więc zrezygnowaliśmy z niej. Tak jak piszesz czasami to już człowiek ma dość tej swojej ułomności. Jak coś zrobię cięższego chociażby na działce, to później przez co najmniej 2 tygodnie to odchorowuję. Do sklepu nie zawsze jestem w stanie podjechać samochodem, dobrze, że jest rodzina, ale ile tak można żyć. Ja jednak trzymam się tego, że skoro udało mi się wyjść z bólu, który unieruchomił mnie w łóżku, to i teraz znajdzie się w końcu terapia, który przywróci mnie do życia. Najgorsze to jest to latanie od lekarza do lekarza i od rehabilitanta do rehabilitanta. Ten, który wypowiada się tylko na podstawie opisu twierdzi, że stan kręgosłupa tragiczny, a ci, którzy oglądają płytkę, a dopiero później czytają opis (głównie neurochirurdzy) twierdzą, że zmiany są niewielkie i nie powinny dawać takiego bólu. W czerwcu robię kolejny rezonans i znów czeka mnie marszruta. Zobaczę co powiedzą.
Powodzenia w walce z bólem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Moderatorzy: użytkownik421
Czas generowania strony: 0.152 s.
Zasilane przez Forum Kunena