Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution)

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 9 miesiąc 1 dzień temu #18368

  • Owain
  • Owain Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Ekspert
  • Posty: 184
  • Oklaski: 3
  • Otrzymane podziękowania: 51
Dzień 11 post op. Mówiąc szczerze, jestem przestraszony. I cały głupi, już nic nie rozumiem z tego mojego ciała. W miarę ok było do wypisu, chyba tak z godzinę wcześniej zaczął się stary ból, który utrzymywał się w tym dniu i w następnym. Przede wszystkim nie czuję się, jakbym miał jakąkolwiek stabilizację. Wręcz przeciwnie, czuję się, jak po microdiscektomii, gdzie korzeń podrażniony świeżo i jakby się właśnie blizna robiła i i zrosty. Liczyłem się, że ból pooperacyjny będzie większy, ale ból i dolegliwości główne będą mniejsze. W niektóre dni mam załamkę, że w ogóle zoperowano nie to co było przyczyną :( No ale z drugiej strony właśnie zwiększenie się odczucia typu 'świeżo podrażniony korzeń' sugeruje, że jednak to właściwa rzecz była poddana operacji i tam siedzi główna przyczyna dolegliwości.
Z rzeczy pozytywnych: mogę leżeć i spać na chorym, prawym boku. W sumie to przez ostatnie 13 lat szkodziło, a przez ostatni rok takie leżenie wywoływało mocny ból już po kilku minutach. Gdy chodzę to nie zwiększa się ból, tak samo jak stoję czy nawet jak siedzę. Ale siedzę najwyżej kilka minut, więc to żadna ocena. Chodzę na razie po domu jakieś 40x10 metrów i tak 5 razy dziennie. Jak chodzę, czuję większość takiego kostnego bólu po stronie zdrowiej, dotychczas bezbolesnej, co mnie cieszy bo wygląda jakby prostował się tilt L5 i ciężar ciała nie leci już na prawą stronę.
Co mnie martwi: Pojawia się stary ból, szczególnie jak leżę na plecach. Dodatkowo najbardziej irytujące jest lekkie kłucie w okolicach korzenia L5-S1. Raz to jest takie lekkie pokłuwanie, raz gniecenie z takim subtelnym promieniowaniem do pośladka, nogi stopy. O ile przed operacją, co było diagnostycznym dramatem, dermatony bólu były nietypowe, teraz te pokłuwania i strzały do nogi są idealnie po książkowych dermatonach L5-S1. Do tego drżenia mięśni nóg. W mniejszej skali zdarza się to też w nodze zdrowiej. Jak delikatnie, by nie zruszyć mocowania implantu, ruszam dolnymi lędźwiami, to kłucie, gniecenie - nasila się. Tak jakby nie było tam stabilizacji.Ja wiem, że do zrostu kostnego to są mikroruchy, zwłaszcza że nie mam dokręcenia od tyłu, no ale dziwne to. Po drugie, z czego wynika podrażnienie korzenia L5-S1? Dr Głowacki mówił, że bezpośrednio go nie dotykał, został tylko wyłyżeczkowany dysk w środku do zewnętrznych warstw pierścienia włóknistego. Czy mogło to podrażnić korzeń? Niby pewnie jest od poprzez bliznę zrośnięty z pierścieniem włóknistym, więc może podrażniło, ale czy po 11 dniach nie powinno się to wyciszać? A może wpływ miało rozciągnięcie przestrzeni międzykręgowej, w końcu urosłem o 1 cm (sprawdzałem). Ale jeśli tak, to po drugiej stronie też powinno dziać się to samo. NIby coś tam pokłuwa, ale znacznie mniej. Stanowczo muszę zmienić materac, nagle, szkoda że dopiero teraz, stwierdziłem że jest za miękki. Jak leżę na twardym tapczanie w innym pokoju albo na macie na podłodze to na wznak nie pojawia się ten ból. Tylko jak teraz kupić materac, pojechać do sklepu popróbować będzie ciężko. Ogólnie to mam karuzelę doznań różnych bólowych, kłuciowych, strzykających, które potrafią się zmienić diametralnie w ciągu dnia. I taką samą galopadę myśli w głowie. Dodatkowo źle sypiam, bo po zaśnięciu oblewam się potem, głównie na głowie, a nad ranem trzęse się z zimna. Dziwne.
Za tą wiadomość podziękował: użytkownik421

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 9 miesiąc 1 dzień temu #18369

  • użytkownik421
  • użytkownik421 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • Pacjent
  • Posty: 4952
  • Oklaski: 38
  • Otrzymane podziękowania: 1110
Pot - może organizm wyrzuca z siebie leki szpitalne. Jak nie to badanie CRP zrób..
A ten ostry fragment co miałeś przy korzeniu to zeszlifowali czy został?
Nie wiem co Ci napisać co do dolegliwości poza podziękowaniem że opisujesz - każdy trochę inaczej przechodzi a że to jest karuzela doznań to pisaliśmy nie raz.. Po stabilizacji 3 miesiące brak poprawy to według mnie prawie norma, ja po 3-4 miesiącach byłem przerażony że mnie poskręcali w taki sposób (takie kąty że dobrali) że bóle się tylko utrwaliły a nie zniosły i że już mi tak zostanie na zawsze - poważnie byłem całkowicie przerażony bo ból nie ustępował - a po roku było całkiem OK i nadal jest OK. I to nie tak OK że się przyzwyczaiłem, tylko jest ogromna poprawa wobec tego co było przed operacją. Niestety na efekty stabilizacji zazwyczaj trzeba długo poczekać.
Nie jestem lekarzem -> nie udzielam porad medycznych.

2oo9.o4.o7 - uraz kręgosłupa w pracy, 2o1o - operacja: L5/S1, L4/L5, L2/L3, 2o12 - operacja L5/S1, 2o13 - usztywnienie L4/L5/S1, 2o16 - stabilizacja L2-S1, 2018 - C5/C6 - Mobi-C

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez użytkownik421.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 9 miesiąc 1 dzień temu #18370

  • Owain
  • Owain Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Ekspert
  • Posty: 184
  • Oklaski: 3
  • Otrzymane podziękowania: 51
Dzięki.
Pot... cóż, CRP i d-dimerry to mam mieć podwyższone nawet po miesiącu jako standard, w końcu ostre cięcie było :> Niby gorączki większej niż 37,2 nie miałem, ale jakieś stany zapalne to tam są na pewno, dodatkowo dla zrostu kostnego nie mogę jeść NLPZów. Ten ostry fragment na pewno został, bo jak mi dr tłumaczył, nie robi się bezpośredniego czyszczenia korzenia ale pośrednią dekompresję łyżeczkując tylko wnętrze dysku. W sumie na początku byłem zły, ale jak sobie pomyślałem, że miałby mi skubać od pierścień włóknisty, ktory jest pewnie przyrośnięty do blizny/korzenia, że ten pierścień mógłby się rozlecieć i jeszcze tam narobić... może lepiej. Na logikę takie zostawienie wydmuszki przy jednoczesnym podniesieniu wysokości i unieruchomieniu nie powinno zaszkodzić, bo nic tam nie powinno drażnić. Chyba, że coś wpadło/napuchło podczas wbijania implantu.
Ja wiem, że na efekty trzeba długo czekać po ALIF, tylko że niby może boleć 6 miesięcy w krzyżu a nie powinno być nic w nodze, a mnie aż do stopy idzie, może nie ból ale takie delikatne dźgania, jakby co kilka, kilkanaście sekund ktoś mi ten korzeń delikatnie muskał opuszkiem palca ;)

Pisać będę cały czas, brak relacji 'zapominanie' jak pomogło - to zmora.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 9 miesiąc 1 dzień temu #18371

  • użytkownik421
  • użytkownik421 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • Pacjent
  • Posty: 4952
  • Oklaski: 38
  • Otrzymane podziękowania: 1110
Tak mi się jeszcze przypomniało: ja też miałem sporo akcji potowych, do tego stopnia że kołdra czy materac było dosłownie mokre i się suszyły cały dzień albo szły do prania. U mnie było to częściowo związane z bólami, ale potem jak kręgosłup lędźwiowy mi naprawili, a część silnego bólu pozostała, i poty też nawracały, to się okazało że miałem przytkaną nerkę - później skojarzyłem że może po prostu jak mnie kręgosłup mocno bolał, brałem więcej przeciwbólowych, to przy zatkanej nerce organizm nie miał jak tego odfiltrować to robił zrzut przez skórę. Od czasu jak z nerką w miarę spokój to tych epizodów pocenia się w nocy nie miałem. Nie mogę na 100% powiedzieć że takie przyczyny były jak napisałem, ale tak mi się to poukładało w całość.
Nie jestem lekarzem -> nie udzielam porad medycznych.

2oo9.o4.o7 - uraz kręgosłupa w pracy, 2o1o - operacja: L5/S1, L4/L5, L2/L3, 2o12 - operacja L5/S1, 2o13 - usztywnienie L4/L5/S1, 2o16 - stabilizacja L2-S1, 2018 - C5/C6 - Mobi-C

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 9 miesiąc 1 dzień temu #18372

  • Maciurek
  • Maciurek Avatar
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Ekspert
  • Posty: 319
  • Oklaski: 7
  • Otrzymane podziękowania: 63
A nie ma przypadkiem upałów? Ja się budzę cały mokry rano. Dwie koszulki idą dziennie do kosza na pranie.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 8 miesiąc 3 tygodni temu #18412

  • Owain
  • Owain Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Ekspert
  • Posty: 184
  • Oklaski: 3
  • Otrzymane podziękowania: 51
Trzy tygodnie od operacji. Boli. W sumie byłem nastawiony, że będzie bolało, ale zupełnie nie tak. Myślałem, że będzie gorzej, ale osiowo, kostnie, bardziej z powodu operacji. Tymczasem operacja i bezpośrednio z nią związane dolegliwości pozostały niemal wspomnieniem, za to główny ból zmienił swój charakter. Ciągła galopada myśli, od takich, że na pewno przejdzie, tylko trzeba czasu, po takie, że trzeba będzie odbarczać, bo coś tam w trakcie ALIFa dołożyło ucisku na korzeń.
Z rzeczy dobrych - ciągle mogę spać na prawym boku, czego nie mogłem robić od lat. Pozycja pionowa czy siedząca nie zwiększa bólu. Jeśli jest, to raczej nie pogarsza się na pionowo, a może nawet zmniejsza. Najbardziej boli leżenie na plecach, potem na boku. Lepiej jest w staniu, a najlepiej w czasie chodzenia i nawet nieźle w czasie siedzenia. Najdłużej siedziałem 45 min i ból się nie zwiększał, bym stały, taki jak w danym dniu, zależnie od pory dnia. Wykorzystuję fakt, że mogę chodzić. Wczoraj zrobiłem 5 km przed południem i 3 km wieczorem. Ponieważ ból zmniejsza (jak zwykle u mnie) rozciąganie grupy kulszowo-goleniowej, to co kilkaset metrów noga na ławkę lub murek i naciąganie. Blizna rewelacyjna, już wygląda lepiej niż ta na plecach sprzed 13 lat po trzech micro. Potów nie ma, jednak lekkie uczucie jakby gorączki, jakby grypy, pewnie jakiś stan zapalny jeszcze jest. Jelita pracują jak należy, cała reszta chyba też. Nie mam też kłucia w przejściu piersiowo-lędźwiowym, które miałem od roku, nie mam też spiętych mięśni na plecach, szczególnie puściły czworoboczny lędźwi i biodrowo-lędźwiowy. Bóli dystrakcyjnych już praktycznie nie ma, były jeszcze tydzień temu o porankach, teraz już nie ma.
Z rzeczy złych - boli. Boli pośladek, udo, łydka, stopa. Trochę jak klasyczna rwa kulszowa o niewielkim nasileniu i stałym poziomie bólu. Ból jest inny niż ten przed operacją. Przede wszystkim klasycznie promieniuje jak L5-S1. Przed operką moje dermatomy były nietypowe, bardziej przód uda. Teraz klasycznie tył uda, tyło-bok uda, zewnętrzna łydka, kłucie w trzech środkowych palcach stopy. O ile przed operacją ból na leżąco bywał od 0-3 ale na siedząco stojąco był 7-10, to teraz ból jest stały 4-5, z tym że 5 w leżeniu, 4 w chodzeniu/staniu/siedzeniu. No, po zrobieniu kilku km nawet spada do 3. Cały czas mam nadzieję, że minie, bo gdyby nie minął, będzie nieciekawie. Ale jeśli spadnie choć o połowę, będzie już dobrze. Cały czas mam wrażenie, jakby ból pochodził z podrażnienia korzenia nerwowego. Mimo, że miałem ALIF, czuję się jakbym miał microdiscektomię z oskrobywaniem korzenia ;) Tak główkuję, że doktor jednak podrażnił korzeń łyżeczkując dysk od przodu. Albo stan zapalny - oczywisty przy wygrzebaniu całego dysku i wstawieniu cage'a i wkręceniu śrub w trzony - oddziałuje na chory korzonek. Może jakaś opuchlizna, może jakieś płyny się tam zbierają - tylko dlaczego po jednej stronie, spokojniejszy byłbym gdyby ból był obustronny, tymczasem po zdrowiej stronie ledwo jakieś pojedyncze ukłucia. A może wstawienie cage'a i podciągnięcie wszystkiego z 1 cm w górę spowodowało przemieszczenie się blizny, korzenia, korzenia z przyrośniętą blizną... nie wiem. Moje kombinacje. W każdym razie raczej niemożliwe, by tam coś mocniej ucisnęło korzeń, no bo co? Nastawiony byłem na ból długo po operacji, ale z relacji ludzi z USA na YT nie wynika, jaki to ból, czy osiowy, czy stary ból typu rwa kulszowa. Póki co nie panikuję, choć jest stres. Stres tez przed pierwszym rtg za tydzień, żeby się nie okazało, że pokrzywionym dalej i już tak ześrubowanym ;) Jeśli powyższe dolegliwości nie zaczną odpuszczać dwa miesiące po operacji, wówczas zrobię MRI. Tylko jakoś nie ogarniam tego, że jeszcze miałbym micro jako uzupełnienie ALIFa, celem odbarczenia ekstra ucisku korzenia. Liczę jednak, że to jakoś, powoli ale odpuści, obkurczy się, ułoży, zeschnie ;)
Dalej dieta pro-fuzyjna, białko, zielone warzywa, wapno, wit D, magnez, cynk, omega3. Miejsce zrostu kostnego nakłuwam pakietem gwoździków :) Rehabilitacja - chodzę, ale w sumie to tylko rozmasowują. Biorę też laser, nie wiem czy pomoże ale nie zaszkodzi.
No to chyba na razie wszystko.
Aha, jeszcze trochę upierdliwe jest to co pod cięciem, czyli jakieś kilka cm poniżej, w pachwinie i okolicach (to po lewej, zdrowej stronie). Ciągle umiarkowane pieczenie, jakbym był tam lekko poparzony wrzątkiem, taka przeczulica też, ewidentnie uszkodzony od cięcia jakiś nerw skórny. No ale myślę, że to przejdzie.
Ogólnie to nie wiem czy coś się poprawiło przez te dwa tyg od powrotu do domu. Może trochę, ale jeśli dolegliwości pooperacyjne typu od cięcia itp zmniejszały się z dnia na dzień, te od głównego bólu chyba w takim stopniu się zmniejszają ale z tygodnia na tydzień. Czyli 7 razy wolniej. :D
Za tą wiadomość podziękował: użytkownik421

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.058 s.
Zasilane przez Forum Kunena