Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution)

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 3 tygodni 2 dni temu #18315

  • Owain
  • Owain Avatar
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Posty: 178
  • Otrzymane podziękowania: 36
  • Oklaski: 2
Wybaczcie, że tak długo zeszło, ale to był ciężki tydzień a i nie chciałem jakichś mylnych informacji wrzucać. :)

Jeśli kogoś interesuje historia mojego przypadku, w tym wątpliwości co do diagnozy, wszystko opisane jest w moim wątku „Nietypowa rwa kulszowa. 16 lat choroby”.

Po wielu, wielu rozkminach jak się wyleczyć, po mozolnej rehabilitacji, kriolezjach, iniekcjach sterydowych i konsultacjach z kilkoma neurochirurgami w PL oraz kilkoma za granicą postanowiłem zafundować sobie ALIF L5-S1 przy pomocy implantu Synfix Evolution w Szpitalu Św. Elżbiety w Warszawie. Moim operatorem był dr n. med. Mariusz Głowacki. Zabieg odbył się 19 sierpnia 2019 r.

Operację poprzedziła wizyta u anestezjologa kilka dni wcześniej, ze stosownymi badaniami (morfologia, ekg, krzepnięcie itp.). Trochę byłem wystraszony samym szpitalem, bo prócz wielkiej kaplicy niewiele tam się działo. Mimo, że zlokalizowany niemal w centrum Warszawy, stanowi on wyspę spokoju – cisza, mało ludzi, pusty parking – jakby na wsi albo w górach ;) W dniu wizyty u anestezjo wszystko było pozamykane, sekretariaty, oddział – ponieważ akurat ze względu na okres wakacyjny nie odbywały się żadne operacje.
Na sam zabieg wyruszyliśmy dzień wcześniej z Rzeszowa, spaliśmy w Wawie w hotelu. Nie jadłem od godz. 13 dzień przed zabiegiem. Wieczorem zrobiłem lewatywę, jak kazali ;) Tydzień wcześniej w przewidywanej okolicy cięcia żona dokonała na mnie depilacji woskiem, dodatkowo ogoliłem klatę, by trzymały się te różne elektrody.
Po szybkim załatwieniu formalności w recepcji stawiłem się na oddziale, gdzie otrzymałem luksusowy pokój jednoosobowy z ekstra łazienką, lodówką, klimatyzacją, tv, wifi etc. ;)
Po założeniu wenflon, pobraniu jakichś próbek krwi otrzymałem zapieczętowaną gąbkę nasączoną środkiem mocno dezynfekującym, którą wyszorowałem się pod prysznicem, założyłem jednorazowe wdzianko operacyjne i pomaszerowałem z pielęgniarką do windy i na poziom operacyjny. Wcześniej, jakoś się nie dogadałem z doktorem czy trzeba czy nie ale kupiłem sobie gustowne rajstopy uciskowe zapobiegające zakrzepicy, które również naciągnąłem i które miałem aż do pionizacji dzień później. Krocząc na miejsce kaźni zobaczyłem jeszcze już przygotowanego (w czepku;) dr Głowackiego i życzyłem mu sprawnej ręki oraz poprosiłem o wyrwanie mego znienawidzonego L5-S1 do spodu ;)
Na Sali operacyjnej położyłem się na wąskim stole operacyjnym, zlustrowałem sprzęt zakonotowawszy z zadowoleniem, że mają ramię C do sprawdzenia położenia implantu ;)
Kilka słów z panią anestezjolog, info o podawaniu leku, potwierdziłem, że zaczyna mi się kręcić w głowie i odpłynąłem. Mogła być około 8.30. Obudziłem się na sali pooperacyjnej jakoś tak tuż po 12tej, więc myślę, że operacja trwała ok. 3 godziny. Pierwsze co pamiętam, to ból, dość silny ale nie porażający. Był to ból pleców. Po raz pierwszy w czasie mojej choroby ból pleców, bo zawsze moim bólem był ból góry pośladka, miednicy, nogi itp. Ból ten, który następne dni był najbardziej dominujący, najsilniejszy – opisałbym jako ból pleców promieniujący do bioder, nóg, ale nie w sposób charakterystyczny dla rwy kulszowej, nie był to ból nerwów, raczej ból kostno-stawowy. Coś jakby cię ktoś przypierdzielił kijem bejsbolowym w plecy, albo jakbyś spadł z jabłonki na plecy. Jak miałem lat 12-13, też mnie ta plecy bolały, a że rosłem wówczas dość gwałtownie, ojciec mówił, że to bóle wzrostowe. Coś jak ból lędźwi przy grypie albo jak się żona skarży, że ją z okazji okresu lędźwie napierdzielają – tak sobie wyobrażam, że to ten typ bólu. Nie wiem czy to od śrub, od wbijania młotkiem implantu czy – jak sugerował doktor – tzw. ból dystrakcyjny związany z rozciągnięciem przestrzeni międzytrzonowej. Leżąc tak po obudzeniu, by złagodzić ten ból czułem wielką potrzebę wsadzenia sobie czegoś pod lędźwie, zażądałem więc zrolowanego ręcznika. Ale chyba pielęgniarki nie były przekonane do tego pomysłu, więc olałem to i wsadziłem sobie pod plecy rękę i tak leżąc podsypiałem z godzinkę. Potem okazało się, że mogę przewrócić się na bok i wówczas ból znacząco zelżał. Leżałem sobie tak na pooperacyjnej do ok. 16tej, ale gdy zacząłem coś pomiędzy nieudolnymi próbami żartów i żałosnym podrywaniem pielęgniarek – postanowiono odwieść mnie do mego oddziałowego pokoju. Wówczas już podstawowym problemem zaczynało być parcie na pęcherz.
No ale po 40 min prób się udało, w końcu po poprzednich operkach kaczka to dla mnie nie nowina.
Wieczorem w dniu operacji czułem się w miarę, ale to chyba dzięki jeszcze znieczuleniu i morfinie czy coś. Choć generalnie opędzali mój ból kroplówkami z paracetamolu, pyralginy i ketonalu. Potem z łaską zaczęli dawać targin w tabletlach, no bo wiadomo w tym kraju opiatowa paranoja. Noc jakoś przeszła, trochę na boczku, główny bólowy problem to ów ból dystrakcyjny, opisywany wyżej. Z nieśmiałą satysfakcją skonstatowałem, że wreszcie od kilkunastu lat mogę leżeć na prawym boku, co nie wywołuje starego bólu. Kolejne dni to prawdziwy rollercoaster doznań. Pojawiły się bóle po chorej stronie, tym razem dokładnie odpowiadające dermatonom L5-S1. Jakieś strzykania w pośladku, udzie, łydce, trzech środkowych palcach stopy. Potem przeszło, wieczorami znów silny ból dystrakcyjny. Byłem chyba zmęczony, może leki, bo dużo spałem, z nikim nie chciało mi się gadać, nic czytać przez pierwsze 4 dni. Raz bardziej jedna noga, raz druga, raz plery itp. Po pionizacji ok, jedyne co to w drugim trzecim dniu zaczęło mnie przy chodzeniu kłuć ze dwa cm pod cięciem, a cięcie mam dziwne. Szykowałem się na coś w stylu CC, poziomo pod pępkiem, mam pionowe trochę z boku. To kłucie to jakiś ponoć nerwoból związany z przecięciem nerwów skórnych. O dziwo, a może naturalnie, ból dystrakcyjny jakby zmniejszał się po pionizacji a już całkiem w krótkich chwilach siedzenia. Chodząc po korytarzach stwierdziłem, że ten ból taki kostny bardziej idzie teraz w druga nogę, co mnie niezmiernie ucieszyło, bo tego się spodziewałem biorąc pod uwagę fakt, że lata całe L5 przechylał mi cały lędźwiowy na bok i teraz wraca na drugi bok. W te dni, kiedy zamiast bólu dystrakcyjnego dominowały w starej nodze strzykania L5-S1, bardzo niepokoiły. Najgorzej zrobiło się wczoraj i dzisiaj, tj. podczas powrotu z Wawy do Rzeszowa. Szarpnąłem się na karetkę za 1500 zł, niestety panowie okazali się do d…, bo nie dość że się spóźnili, karetka jakaś zdezelowana i ponoć w większości służąca do przewozu więźniów, ciasna, to jeszcze jechali jakąś dziwną trasą omijając drogi ekspresowe a wybierając te najbardziej zatłoczone. Po 6 godzinach dojechałem do domu, niestety pojawił się pierwszy raz od operacji stary ból w pośladku. Nie wiem czemu, ze stresu, z podskakiwania w karetce, niewygodnej pozycji? Implant nie mógł się raczej przemieścić. Rozmawiałem z doktorem odnośnie możliwych bóli od podrażnienia korzenia L5-S1. Na początku się trochę zawiodłem, bo okazało się, że dokonując usunięcia dysku nie wyczyścił do końca, w sensie tej resztki-blizny która przylegała mi do korzenia, ale ponoć tak się nie robi, by nie podrażnić korzenia i nie narobić jeszcze więcej blizn. Niby wyłyżeczkował dysk do maksymalnie zewnętrznych warstw pierścienia włóknistego. Wiecie, na ciągle nie wiem, czy przyczyną na pewno był dysk i ten poziom. Oczywiście cały jestem w strachu co będzie. Niby wydaje się, że to to, że lepiej, że nie boli leżąc na starym boku, ale dlaczego wraca stary ból, skoro dysk usunięty i nie ma ucisku? Może to resztki podrażnienia, może napuchnięta tkanka, może jednak ból jest od stawów międzykręgowych, które dopiero zaczęły być unieruchomione a przy ALIF to one aż do zrostu coś tam ruszać się będą lekko. Nie wiem. Na razie odpoczywam, psychicznie też, ostra koncentracja na diecie służącej zrostowi kostnemu, by za pół roku nie trzeba było dokręcać od tyłu. Ponoć mam na to 70% szans. Wiem z relacji, że po ALIF boleć może jeszcze 3, 6 czy 9 miesięcy, ale liczyłem, że nie będzie to stary ból w pośladku tylko ten w plecach. No ale kto to wie. Na razie nie żałuję, ten mój dysk i tak by się rozleciał tyle razy cięty i wypalany, dobrze że skręcili na sztywno. Teraz już nie ma co dywagować, trzeba spacerować, jeść zdrowo i czekać.
Co do samego ALIFa, to bułka z masłem, może trochę bardziej odczułem niż microdiscektomię, nic strasznego. Żadnych bóli brzucha, żadnych bóli czy czucia śrub, cięcia prawie nie czuję, choć wygląda nieco strasznie ;) Żadnych bóli nóg, zakrzepicy czy innych sensacji, jakimi mnie straszono przy ALIF. Kupa dwa dni po operacji z niewielką pomocą lactulose, teraz codziennie regularnie i bez problemów. Mała masakra ze zdobyciem targinu, bo na mnie super działa, znosi ból nawet na 10 godzin i to bez jakichkolwiek efektów ubocznych. Tramal wchodził czasem po godzinie, czasem po trzech, działał ze dwie, był lekki odjazd – targin lepszy. Ale doktor przy wypisie nie miał specjalnych recept, w drodze jeszcze z karetki kazałem wypisać przez tel. Rodzinnej, ta wypisała ilość, jakiej już nie ma w sprzedaży a i tak ostatnie pudełko na podkarpaciu w jednej rzeszowskiej aptece. Było sporo gimnastyki, no ale żyjemy w ciemnogrodzie z opiatowo-narkotyczną fobią. Co z tego, że taki targin 10 razy bezpieczniejszy niż paracetamol, którym można sobie przeszczep wątroby zafundować.
No cóż, teraz odpoczynek i czekamy. Wierzę, że pomoże. Nawet jeśli dalej pojawia się stary ból, to może z drażnienia korzenia, spuchnięcia tkanek. A może to staw m-kręgowy. A nawet jeśli jakimś cudem staw krzyżowo-biodrowy, to coś mi się wydaje, że on mógł napieprzać z nadmiernego obciążenia jednaj strony przez tilt L5. Teraz po wyprostowaniu ewidentnie przy staniu i chodzeniu czuję, że ciężar ciała wraca na drugą nogę.
Pas mam, nawet dwa rodzaje, taki lajtowy bardziej z Dr Med. I taki mocarny czarny z Reh4mat-u. Zakładam przy każdym wstawaniu, ale to głównie aby się nie wygiąć przy samej pionizacji, na prysznic zdejmuję. Zamierzam za kilka dni zdejmować co raz częściej gdy będę już w pionie. Plastry kupiłem wcześniej takie same jak dawali mi w szpitalu, Cosmopore. Dezynfekcja octeniseptem. Po zdjęciu szwów mam plastry silikonowe sutricon, ale nie wiem czy je przyklejać od razu, bo jedni straszą, że się blizna może rozejść, inni, że jak za późno to będzie brzydka. A że tą na plecach mam paskudną, więc o tą na brzuchu chcę zadbać ;) Jeszcze kilka dni przeciwzakrzepowe zastrzyki w brzuch, do tego targin 5mg+2,5mg 2 razy dziennie, suplementacja witaminą D w kroplach i jakieś dobre wapno, nabiał, brokuły, orzechy, dużo wody.

Ostatnio zmieniany: 3 tygodni 2 dni temu przez Owain.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
The following user(s) said Thank You: użytkownik421, wilku25, Anton

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 3 tygodni 1 dzień temu #18324

  • gucio1960
  • gucio1960 Avatar
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Posty: 250
  • Otrzymane podziękowania: 80
  • Oklaski: 19
Gratulacje za odwagę ,Ja też powinienem zdecydować się na tego typu zabieg, ale jak czytam co przechodzi się po zabiegu to dla mnie będzie to ostateczność.
Dolegliwości które mam myślę że są za małe by podejmować taką decyzje.
Będę dbał o swój kręgosłup może się nie pogorszy.
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 3 tygodni 1 dzień temu #18326

  • Anton
  • Anton Avatar
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Posty: 191
  • Otrzymane podziękowania: 46
  • Oklaski: 8
Gratuluje decyzji. Teraz pozostaje czekać i uzupełniać temat wpisami.
Zdrowia życzę!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 3 tygodni 1 dzień temu #18327

  • amh
  • amh Avatar
  • Wylogowany
  • Początkujący
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 3
  • Oklaski: 1
Przyłączam się Owain. Zdrowiej :)
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 3 tygodni 1 dzień temu #18335

  • użytkownik421
  • użytkownik421 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Pacjent
  • Posty: 4590
  • Otrzymane podziękowania: 1059
  • Oklaski: 37
Zdrowiej dokładnie :)
Zasmuciłeś mnie z tymi opiatami - myślałem że kilkukrotne apele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o zaprzestanie stosowania tortur na pacjentach w Polsce coś dały, a z tego co piszesz to dalej nic :( www.hfhr.pl/hfpc-zwraca-sie-ponownie-do-...rawie-leczenia-bolu/
Nie jestem lekarzem -> nie udzielam porad medycznych.

2oo9.o4.o7 - uraz kręgosłupa w pracy, 2o1o - operacja: L5/S1, L4/L5, L2/L3, 2o12 - operacja L5/S1, 2o13 - usztywnienie L4/L5/S1, 2o16 - stabilizacja L2-S1
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Po ALIF L5-S1 (stand alone cage Synfix evolution) 3 tygodni 1 dzień temu #18336

  • Maciurek
  • Maciurek Avatar
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Posty: 243
  • Otrzymane podziękowania: 40
  • Oklaski: 7
Szybkiego powrotu do sprawności życzę!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3
Czas generowania strony: 0.138 s.
Zasilane przez Forum Kunena