Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po

Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po 5 lata 2 miesiąc temu #4267

  • aiga25
  • aiga25 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 537
  • Otrzymane podziękowania: 348
  • Oklaski: 59
Witam,
No i się doczekałam operacji, po której spodziewam się odzyskać normalne (na ile to możliwe) życie :)
24 lipca przeprowadzono u mnie stabilizację odcinka krzyżowo-lędźwiowego ze spondylodezą tylną L4-S1 na implantach przeznasadowych tytanowych i prętach węglowych/karbonowych (6 śrub, 2 pręty), foraminotmię (miałam ogromne uciski na korzenie nerwowe w otworze międzykręgowym, przez co musieli kanały/otwory poszerzyć) oraz rewizję odcinka operowanego w lutym L4-S1 ze sprawdzeniem osadzenia moich dwóch implantów dyskowych, usunięcie torbieli i blizn.
Oczywiście nie obyło się bez dużych nerwów, gdyż początkowo nie było mowy o stabilizacji (kwalifikacja na samą rewizję i foraminotomię:/), a niestety mój kręgosłup to istna ruina i obawiałam się, że bez stabilizacji skrzywienie pozostanie, a co za tym idzie znowu trafię pod skalpel w przyszłości. Próbowano mnie przekonać, że to wystarczy i skrzywienie jest skutkiem ogromnego bólu, który miałam, a po usunięciu przyczyny bólu się wyprostuję... śmieszne...
Lekarze raz mówili tak raz inaczej...Na szczęście dostałam śrubki i rewelacyjne pręty węglowe! :) Część wiadomości jest ukryta dla gości. Proszę zaloguj się lub zarejestruj aby ją zobaczyć.. Pręty węglowe mają to do siebie, że nie są (tak jak tytanowe) sztywne, dzięki czemu pozostało mi choć trochę ruchomości w kręgosłupie (reszta to blok kostny).
Pierwsze 3 dni to istna masakra, ból jest okropny, dzięki bogu morfinę dostawałam aż do ostatniego dnia pobytu w klinice (7doba po), ketonal w kroplówkach i tabletkach 100mg, pyralginę. Morfina co 6 godzin:), dopiero na 4-5 dzień zmienili na ketonal/pyralginę w ciągu dnia (w nocy 2 razy morfinka) ;).
Oczywiście wstaje się na drugi dzień po operacji. Ja straciłam dużo krwi, przy pierwszym chodzeniu zemdlałam. Mam dużą anemię, ale będę z tym walczyć w domu już.
Obecnie -9doba - nie jest najgorzej (ból oceniam na 5-6 w skali 10 stopniowej), dostałam receptę na doretę (tramadol+paracetamol), mam ketanol 100mg i faszeruję się rozsądnie - a przynajmniej się staram.
Ból ma utrzymywać się około 2 miesiące ze względu na to, że coś mi tam kości pousuwali no i śrubki są. Dodatkowo miałam obrzęk szpiku kostnego(więcej inf tu: drkregoslup.pl/forum/edukacja-i-wiedza/d...szpiku-kostnego-4031), który sam w sobie powodował ból, a teraz nie wiadomo jak się to wszystko będzie cofało/leczyło...? Niestety problemy z lewą nogą pozostały (brak czucia powierzchniowego, ból, parastezje itp.) Oczywiście dowiedziałam się, że to ma przejść i muszę uzbroić się w cierpliwość, bo nerwy regenerują się dłuuugo. Także teraz delikatne ćwiczenia nogą wykonuję i będę używać prądów TENS. Najważniejsza wiadomość, po której się trochę załamałam to fakt, że oszczędzający tryb życia mam uskuteczniać przez cały rok!!!! Wiadomo zero skłonów do przodu, ruchów obrotowych, podnoszenia ciężkich przedmiotów, ćwiczeń wysiłkowych, po prostu NIC... masakra. Będę spacerować dużo, później pewnie dojdzie i basen, ale to najwcześniej za 3miechy.
Z tego wszystkiego jednak cieszę się z wyników operacji, wyprostowali mnie, ból zelżał i dalej będzie malał - mam nadzieję, aż go nie będę czuć, mam stabilizację więc nie powinno się już nic krzywić. Teraz trzeba bardzo uważać i dbać o siebie, żeby śruby i pręty nie daj boże się nie zbuntowały :)
Jak macie pytania jeszcze jakieś to postaram się odpowiedzieć na nie :)

Pozdrawiam :)
Operacje: 2000 - skolioza, stabilizacja, 2003 - usunięcie instrumentarium po odrzucie, 2013.02 - L4/L5/S1 discektomia z 2 implantami m/kręgowymi, 2013.07 - L4/L5/S1stabilizacja, 06.03.2015 - operacja wszczepienia neurostymulatora rdzeniowego (SCS), etap 1, 12.03.2015 - operacja SCS, etap 2.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po 5 lata 2 miesiąc temu #4273

  • Użytkownik42
  • Użytkownik42 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Posty: 1601
  • Otrzymane podziękowania: 1
  • Oklaski: 0
Super że już po zabiegu i że udało się uzgodnić taki rodzaj operacji, jaki Tobie odpowiada :) No i że dali leki przeciwbólowe (mi po wkręceniu 6 śrub i rewizji lekarz po 24 godzinach powiedział tam, że to nie jest ciężki zabieg, i że morfina jest mi niepotrzebna, a na drugą noc po operacji pielęgniarka przyniosła mi paracetamol jako lek przeciwbólowy na noc, przy poprzednim jakimś lekkim leku podanym coś około południa :side: )

Co do pytań, to chciałbym zapytać, jak dokładnie wygląda stabilizacja odcinka krzyżowo-lędźwiowego ze spondylodezą tylną w połączeniu z zachowaniem jakiejś ruchomości dzięki prętom węglowym. To znaczy, że gdzie jest ta spondylodeza, a gdzie ruchomość?

Pozdrawiam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po 5 lata 2 miesiąc temu #4275

  • elektra
  • elektra Avatar
  • Wylogowany
  • Ekspert
  • Posty: 313
  • Otrzymane podziękowania: 73
  • Oklaski: 14
No własnie użytkowniku też jestem ciekawa ; interesuje mnie jak to wyglada np po operacji ALif z dostepu przedniego gdy sie zrobi zbyt ruchliwy odcinek L5 i S1 slyszałam cos o metodzie Facet Wedge ze sie stosuje do tylnej stabilizacji ...Bo jestem ciekawa jaki mi typ operacji zaproponuje lekarz?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po 5 lata 2 miesiąc temu #4276

  • aiga25
  • aiga25 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 537
  • Otrzymane podziękowania: 348
  • Oklaski: 59
Hej,Użytkownik napisał:
Co do pytań, to chciałbym zapytać, jak dokładnie wygląda stabilizacja odcinka krzyżowo-lędźwiowego ze spondylodezą tylną w połączeniu z zachowaniem jakiejś ruchomości dzięki prętom węglowym. To znaczy, że gdzie jest ta spondylodeza, a gdzie ruchomość?
Ciężkie pytanie i nie bardzo potrafię na nie odpowiedzieć :P Napiszę tylko to, co usłyszałam od lekarza, bo sama do końca tego nie rozumiem. Ja miałam oczywiście operację z dostępu tylnego, śruby wkręcone są na odcinku L4-S1 więc z tego co mi się wydaje to właśnie tam nastąpi spondylodeza, a ruchomość z tego, co lekarz mi mówił pozostaje na samych prętach węglowych, przez co nie ma tych naprężeń na nich podczas normalnych ruchów w czasie codziennego życia. Mi się wydaje, że to waśnie o to chodzi, by nie doszło do złamania prętów (a masę jest takich przypadków) nim proces zrostu kości się nie skończy (około roku), bo wcześniejsze wyciągnięcie ich minęłoby się z celem operacji, czyli stabilizacją właśnie. U mnie jest jeszcze problem odrzutu, bo nie wiadomo jak zareaguje mój organizm na tyle tytanu ;)
Cóż może o to chodzi właśnie z tym, że pozostawiono mi jakąś tam "ruchomość" kręgosłupa :)
:D
Operacje: 2000 - skolioza, stabilizacja, 2003 - usunięcie instrumentarium po odrzucie, 2013.02 - L4/L5/S1 discektomia z 2 implantami m/kręgowymi, 2013.07 - L4/L5/S1stabilizacja, 06.03.2015 - operacja wszczepienia neurostymulatora rdzeniowego (SCS), etap 1, 12.03.2015 - operacja SCS, etap 2.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po 5 lata 2 miesiąc temu #4277

  • Użytkownik42
  • Użytkownik42 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Posty: 1601
  • Otrzymane podziękowania: 1
  • Oklaski: 0
Aiga25 napisał:
Niestety problemy z lewą nogą pozostały (brak czucia powierzchniowego, ból, parastezje itp.) Oczywiście dowiedziałam się, że to ma przejść i muszę uzbroić się w cierpliwość, bo nerwy regenerują się dłuuugo.

Ja po sobie mogę stwierdzić, że pacjent sam po sobie najlepiej wie, jak będzie, tzn. czy czuje, że jest możliwość poprawy.
Przy okazji opiszę przypadek, który mnie zaskoczył. Pacjent około 15 lat po wypadku, niewład obu nóg. W jednej zanik czucia, w drugiej miał czucie. Brak zaniku mięśni w obydwu nogach. Spotkałem go, kiedy był na rehabilitacji. Powiedział, że już się dawno pogodził z losem, ale że ktoś mu polecił szpital, i że może warto spróbować, więc przyjechał. Pacjent mówił, że w prawej nodze czuje jakby się dało jakoś napinać mięśnie, ale mięśnie się nie napinają. Lekarz stwierdził, że skoro nie ma bólu, to nie ma sensu operować, a że jest sens spróbować rehabilitacji. To mnie najbardziej zaskoczyło, albo raczej - zasmuciło. Nie widziałem badań obrazowych tego pacjenta, ale wydało mi się, że rehabilitacja jest bez większego sensu w tym przypadku, natomiast warto by było przyjrzeć się dokładnie zdjęciom, i jeżeli nerwy były by na nich uciśnięte, to operować, a potem rehabilitować. Dlaczego tak myślę? Bo pamiętam po sobie, jak mi nie działały mięśnie, i miałem dokładnie takie samo wrażenie jak ten pacjent, że sygnał idzie do nogi, ale nie wzbudza mięśnia. Po operacji odbarczającej korzenie nerwowe, i paro-miesięcznych ćwiczeniach mięśnie zaczęły u mnie normalnie pracować. Najpierw jak mięśnie zaczęły działać było tak, że miałem wrażenie, że od chwili kiedy chcę napiąć mięsień, do chwili kiedy on się faktycznie napina, mija z pół sekundy czy sekunda, i że nie napina się tak jak jakby lakonicznie, a nie natychmiastowo, jak przy świadomym silnym skurczu mięśnia. Z czasem ta różnica w czasie zanikła, i mięśnie zaczęły pracować "w czasie rzeczywistym".
Chodzi mi po głowie ten pacjent często, i zastanawiam się, czy stwierdzenie "jak nie boli to nie ma sensu operować" było mądre. Mnie też nie bolało wtedy, tylko powłóczyłem nogami. A pacjent mówił, że jest pogodzony z tym co się stało, ale że jakby jakimś sposobem przywrócić do działania chociaż tą "lepszą" nogę, to mógłby poruszać się o kulach zamiast na wózku, i była by to dla niego kolosalna różnica.

To tyle dygresji.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Stabilizacja + foraminotomia + rewizja -9dni po 5 lata 2 miesiąc temu #4278

  • aiga25
  • aiga25 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 537
  • Otrzymane podziękowania: 348
  • Oklaski: 59
Też spotkałam pacjenta (pan koło 50-tki), który nie chodzi od dwóch lat, po upadku z niedużej wysokości złamał się mu kręg. Jednak to nie samo złamanie doprowadziło do tego, że porusza się na wózku, a nieudana operacja w jednej z krakowskich klinik. Szanse na powrót do "normalności" jest niemal niemożliwy, bo uszkodzono mu rdzeń. Jednak nie poddaje się, jeździ na rehabilitacje i podchodzi optymistycznie do swojej choroby. Niektórzy lekarze dają mu szanse,a inny nie. Może kiedyś uda mu się chodzić o kulach. Na pewno każdy z nas poznał takie osoby będąc w szpitalu...

I tu właśnie chciałabym tylko dodać, że nie można się poddawać, trzeba walczyć o swoje zdrowie i podejmować dyskusję z lekarzami (tu jednak jakąś wiedzę trzeba mieć - w moim przypadku się to bardzo przydało, że wcześniej dużo czytałam na temat moich chorób itp.), bo dzięki temu później można w miarę normalnie żyć. Musimy optymistycznie patrzeć na przyszłość :)
Ja mam nadzieję, że moje problemu się skończą - chociaż wiem, że do końca życia muszę uważać :)

To moja mała dygresja ;)
Operacje: 2000 - skolioza, stabilizacja, 2003 - usunięcie instrumentarium po odrzucie, 2013.02 - L4/L5/S1 discektomia z 2 implantami m/kręgowymi, 2013.07 - L4/L5/S1stabilizacja, 06.03.2015 - operacja wszczepienia neurostymulatora rdzeniowego (SCS), etap 1, 12.03.2015 - operacja SCS, etap 2.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
The following user(s) said Thank You: użytkownik421
Czas generowania strony: 0.154 s.
Zasilane przez Forum Kunena