Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Po discektomii L4/L5

Odp: Po discektomii L4/L5 7 lata 6 miesiąc temu #1183

  • Użytkownik42
  • Użytkownik42 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Posty: 1601
  • Otrzymane podziękowania: 1
  • Oklaski: 0
Nie wiem jak dokładnie działa zaburzenie krążenia płynu rdzeniowo-mózgowego przez wypukliny, ale coś mi się wydaje że może dawać ogólne dziwne wrażenia, tzn. drętwienie rąk. To jest chyba obieg zamknięty od głowy do dołu transportujący substancje odżywcze i zużyte produkty przemiany materii.
Brak terminów na koniec roku to norma. Jeśli lekarz powiedział tylko o braku terminów na koniec roku to chyba coś jest na rzeczy jeśli chodzi o reoperację, inaczej powiedział by żeby się ustawić w kolejce na 3 lata.
Rewypuklina przy operacjach bez wsporników jest stosunkowo częsta, źródła podają coś 25%, pacjentów którzy to przeszli też nie trudno spotkać. Ja w sumie nie wiem jak to się ma bez wsporników trzymać - czekam aż ktoś się pojawi na forum kto powie że miał wypuklinę na więcej niż 1 poziomie, zoperowaną bez wsporników i jest fantastycznie, bo dalej nie wiem czy mieć do siebie wyrzuty że nie leżałem plackiem po pierwszej operacji przez 3 miesiące (dosłownie) czy po prostu to niemożliwe żeby to się udało bez wsporników.
W moim przypadku rewypuklina też była większa niż pierwotna, ale w przeciwieństwie do pierwotnej nie bolała tak bardzo, za to przestawały działać mięśnie. Na szczęście mnie zoperowano na podstawie zdjęcia i obiektywnej oceny neurologicznej stanu, a nie mojego gadania że w sumie to mnie aż tak bardzo nie boli w porównaniu do tego jak bolało przed. Ból przy dyskopatii jest subiektywny i mylny, może bardziej boleć i nie powodować deficytów neurologicznych albo mniej boleć i powodować np. niedowłady.
Rewypuklina JEST załamująca i dezorientująca, a o tym co dalej zrobić powinien zdecydować lekarz neurolog i neurochirurg lub ortopeda na podstawie swojej wiedzy klinicznej.
Przed operacjami pytałem lekarza zza granicy dlaczego przy wielopoziomowych zmianach nie jest robiona od razu operacja z usztywnieniem, bo mnie to zdziwiło, powiedział że nie wie jak jest w Polsce ale oni mają przepisy że nie mogą zrobić za dużo,tzn.zoperować więcej niż jest minimalnie wymagane. Więc mogą zrobić jak najmniej i czekać na skutki, bo pacjent mógłby mieć pretensje że ma za dużo zamontowane. A dopiero jak się pogorszy to działać inaczej. Z punktu widzenia pacjenta, jego aktywności, pracy, życia, itd. jest to nieciekawa sprawa.
Swoją drogą- ciekawy jestem, czy gdziekolwiek na świecie operuje się jeszcze tyle osób bez stosowania dodatkowych wsporników co w Polsce, szczególnie przy zmianach wielopoziomowych.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Po discektomii L4/L5 7 lata 6 miesiąc temu #1187

  • Rifle
  • Rifle Avatar
  • Wylogowany
  • Młodszy forumowicz
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 2
  • Oklaski: 5
Dzięki serdecznie za odpowiedzi.

Wojtid - konsultowałem się już z jednym profesorem i powiedział jedynie tyle, że konieczna jest reoperacja, ale powinien to zrobić lekarz, który mnie operował i w zasadzie tyle. :/

Uzytkownik - jak zwykle wyczerpująca odpowiedź. Dzięki wielkie :) Muszę przyznać, że mam identyczne objawy i "ścieżkę" chorobową, którą opisujesz.

Kurczę robię wszystko i staram się bardzo - schudłem już nawet 13kg, w większości czasu leżę na materacu, chodzę sporadycznie robię lekkie ćwiczenia, które zalecił lekarz w szpitalu a mimo wszystko jest do dupy. Jedyne to co to, że już nie wyję z bólu jak to było parę dni przed przed operacją.

Co do samego rodzaju leczenia to większość lekarzy sugerowała samą discektomię jedynie pewien znany dr ze szpitala Bródnowskiego mówił, że mój kręgosłup domaga się pełnej stabilizacji-natomiast ja tego za wszelką cenę chcę uniknąć bo to już nieodwracalne a z tego co już się naczytałem to bardzo szybko prowadzi do degradacji sąsiadujących poziomów w okresie 5-10 lat co w moim wieku 31 lat nie brzmi zbyt optymistycznie...

Podsumowując: zostałem na lodzie i nie wiem co dalej robić czy czekać na reoperację czy zacząć rehabilitację-o ile jest jakikolwiek sens przy tak dużej rewypuklinie... Liczyłem szczerze mówiąc na sztuczne dyski takie jak M6 czy Prestige jako alternatywę dla PLIF, ale nie rozumiem dlaczego żaden z lekarzy mi tego nie zaproponował a wręcz odradzali... Czy to nie jest szansa na powrót do normalnego funkcjonowania?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Po discektomii L4/L5 7 lata 6 miesiąc temu #1188

  • Użytkownik42
  • Użytkownik42 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Posty: 1601
  • Otrzymane podziękowania: 1
  • Oklaski: 0
sztywny dystraktor albo śrubki utrzymują odległość między kręgami
jeśli znasz j. angielski, poczytaj wątek www.spinepatientsociety.org/forum/educat...s-you-may-have-3358/ sprzed paru dni.
autor omawia w zasadzie większość metod stabilizacji i efekty. niestety u nas jest trudno o tak szczegółowe informacje od lekarza, tzn. lekarze często nie chcą mówić co mają zamiar zrobić, ani na jakim osprzęcie.
dystraktor nie jest na całe życie - można go wyjąć jak nie pasuje. ja np. bym nie oddał, chyba że za te pręty co mają też rotację, opisane w tamtym wątku. ale masz rację że nie wiem co będzie za 5-10 lat. na chwilę obecną bym tego nie oddał bo wyczerpałem fizyczne możliwości utrzymywania się na spiętych mięśniach, nawet nie wiem czy się nie przegrzałem.
przez internet to jest i tak tylko teoretyzowanie nad dostępnymi rozwiązaniami, a dobranie rozwiązania do pacjenta jest sztuką lekarską i wynikiem badania/wywiadu/doświadczenia lekarza/dostępności rozwiązań w Polsce/opłacalności dla szpitala.
co do M6 to to nie jest niestety rozwiązanie na wszystko. ja na co najmniej jeden z uszkodzonych poziomów bym tego nie chciał, bo wiem że by była porażka. muszą być sprawne mięśnie i stawy żeby to dobrze zadziałało, i nie może być ześlizgu. przy luzach między kręgami wstawienie czegoś takiego zrobiło by lodowisko. ciekawe czy jakiś lekarz by się ze mną zgodził w tym temacie.. podobno Stentum w Niemczech wstawia tego ok. 100 szt. miesięcznie, zobaczymy jak będzie u nas. na jeden poziom z trzech bym to może wziął.
Muszę przyznać, że mam identyczne objawy i "ścieżkę" chorobową, którą opisujesz.
No niestety mnie to nie cieszy. Oby jak najmniej osób miało scieżkę z rewypukliną :S Może jak się wyjaśni temat czy ktokolwiek przy wielopoziomowej dyskopatii lędźwiowej po operacji bez usztywnienia się trzyma w całości to nie będzie się to zdarzać. Szczerze to ja miałem chyba jednak gorzej (3 dyski były padnięte i objawowe), ale inni mają jeszcze gorzej.
Czy to nie jest szansa na powrót do normalnego funkcjonowania?
Zapytaj lekarzy co są w stanie zrobić w Twoim przypadku. Stuprocentowo zgodnych z oryginałem zamienników kręgosłupa niestety nie ma, chyba przez to że przechodzą przez niego nerwy i nie ma jak wymienić stawów i dysku.
Liczyłem szczerze mówiąc na sztuczne dyski takie jak M6 czy Prestige jako alternatywę dla PLIF, ale nie rozumiem dlaczego żaden z lekarzy mi tego nie zaproponował a wręcz odradzali..

Oficjalnie w Polsce został jak na razie wszczepiony tylko jeden dysk M6 (drkregoslup.pl/forum-dyskusyjne/metody-l...olskiej-wersji-ptchk), więc ciężko żeby Ci go zaproponowali. Również koszt tego implantu jest nieopłacalny w porównaniu do tego co płaci NFZ za operację (drkregoslup.pl/forum-dyskusyjne/metody-l...ne/koszt-implantu-m6). Jakbyś sobie sam zapłacił np. za połowę implantu czy za cały, to może ktoś by go zamontował. Ale tak jak pisałem - musiało by być pewne, że jesteś odpowiednim kandydatem na ten implant, żeby nie pogorszył sprawy.

PS. Ty jesteś jeszcze raczej "świeży" z tym rezonansem i operacją, to chyba nie jest jeszcze stabilny stan.. Może jeszcze być że za kilka tygodni sam stwierdzisz że operacja jest konieczna, albo może że nie jest (w co wątpię). Skoro nie ma terminów, to poczekaj i poobserwuj się. To są tak dynamiczne zmiany świeżo pooperacyjne, że sobie nie powiesz dziś że stanowczo nie idziesz na operację i już, bo za tydzień możesz mieć odmienne zdanie. Mi dopiero 3 tygodnie po zrobieniu rezonansu, po którym wiedziałem już że jest coś rozpadnięte ale nie wiedziałem na ile, to zaczęła opadać stopa. Do ostatniej chwili nie wiedziałem czy będzie konieczna reoperacja, bo się pogubiłem w tych zmianach stanu zdrowia. Więc raczej dziś nie podejmiesz decyzji, bo nie przewidzisz co będzie dalej.
mówił, że mój kręgosłup domaga się pełnej stabilizacji
Piękne, literackie zdanie, a zarazem na wskroś przeszyte głęboką wiedzą medyczną. To jakiś fajny lekarz musiał być i dobry.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Po discektomii L4/L5 7 lata 6 miesiąc temu #1192

  • wojtid
  • wojtid Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 394
  • Otrzymane podziękowania: 22
  • Oklaski: 30
jak prof Tobie powiedział to nie wiem na co czekasz teraz musisz śmigać do swojego operatora .Na rehabilitację jest za wcześnie a i tak nic ona nie da, ucisk jest uciskiem i rehab. nie usunie tego , nie rozumiem czemu podczas pierwszej operacji nie usuwają całego dysku i od razu nie wkładają implant tyko czekają aż znowu wypłynie reszta dysku i człowiek znowu musi być operowany i znowu kasiorka popłynie z nfz i tu chyba pies jest pogrzebany ;)
Ostatnio zmieniany: 7 lata 6 miesiąc temu przez wojtid.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Po discektomii L4/L5 7 lata 6 miesiąc temu #1193

  • Rifle
  • Rifle Avatar
  • Wylogowany
  • Młodszy forumowicz
  • Posty: 20
  • Otrzymane podziękowania: 2
  • Oklaski: 5
Powiem szczerze, że tak na swoim przykładzie to problemów widzę kilka - przede wszystkim brak wspólnego mianownika - byłem wcześniej u kilku lekarzy (neurochirurgów) i każdy niemal mówił co innego. To wprowadza w konsternację i człowiek zaczyna sam szukać informacji - a tutaj zaczyna się chyba największa pułapka bo okazuje się, że jest wiele "autorytetów" i każdy ma rację, ale każdy pisze co innego... To powoduje brak zaufania - bo jak to możliwe, że dwóch znanych profesorów (nazwisk nie będę przytaczał) mówi dwie różne rzeczy (jeden stabilizacja, drugi broń Boże...)?

A co do samej discektomii to mój lekarz powiedział, że jest taka tendencja teraz, żeby usuwać tylko tę część która uciska na nerwy - mi wydaje się to nielogiczne bo skoro doszło już do przerwania pierścienia włóknistego i wypłynięcia dysku to wydaje mi się oczywiste, że przy kolejnym większym obciążeniu dysk wypłynie ponownie - ja to widzę jak ściskanie jajka z wodą na śmigus dyngus (sorry za porównanie...). Swoją drogą - nie dałoby rady "zaszyć" tego pierścienia np. "nićmi" kolagenowymi?

Tak jak piszesz Wojtid śmigam w poniedziałek do swojego operatora, najgorsze, że to 500km, ale jak mus to mus.

Co do "świeżości" to na pewno tak. Aczkolwiek mój operator twierdził, że po 6 tygodniach będę już mógł iść na rehabilitację i po następnych 6 wrócić do pracy. A tu po 6 tygodniach leżę nadal w łóżku i po 45 minutowym spacerze jest masakra. Oczywiście jest 100 razy lepiej niż przed operacją za co jestem wdzięczny, ale chciałbym już wrócić do normalności.

Dzięki za odpowiedzi i pozdrawiam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Po discektomii L4/L5 7 lata 6 miesiąc temu #1194

  • Użytkownik42
  • Użytkownik42 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Posty: 1601
  • Otrzymane podziękowania: 1
  • Oklaski: 0
Mnie akurat opinia u 2 najbardziej naukowo utytuowanych osób u których byłem się pokryła, i była prawdziwa.
Natomiast rozbieżności były ogromne u lekarzy "niższego" szczebla.
Co do tego kto miał rację w Twoim przypadku - sam oceń.
Aczkolwiek mój operator twierdził, że po 6 tygodniach będę już mógł iść na rehabilitację i po następnych 6 wrócić do pracy.

Mój też. Skończyło się na 2 kolejnych operacjach i utracie pracy, zanim udało się mnie postawić w miarę na nogi. Z jednej strony się cieszę, że co prawda z bólami ale stoję na nogach, z drugiej trochę żal czasu i straconej pracy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Czas generowania strony: 0.124 s.
Zasilane przez Forum Kunena