Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie

Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie 5 lata 14 godzin temu #7767

  • przemeqq29
  • przemeqq29 Avatar
  • Wylogowany
  • Starszy forumowicz
  • Starszy forumowicz
  • Posty: 67
  • Oklaski: 5
  • Otrzymane podziękowania: 42
No ja mam dziś taki dół, że mam ochotę się napić soku w bardzo dużych ilościach.

Ahh mam dość. Odezwę się w nowym tygodniu. 3majcie się.
Za tą wiadomość podziękował: wrongbit

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie 5 lata 10 godzin temu #7768

  • robert1987
  • robert1987 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały bywalec
  • Stały bywalec
  • Posty: 100
  • Oklaski: 11
  • Otrzymane podziękowania: 29
Moje obecne życie dość mocno się zmieniło jeszcze nie tak dawno byłem aktywną osobą ruchowo jak i zawodowo. Niestety w ciągu tych kilku lat zmieniło się dosyć znacząco. Jeśli chodzi o znajomych jest grupa osób, która dobrze zna mój problem i rozumieją mnie. Wiedzą na co mogę sobie pozwolić i w jakich ilościach min. jeśli chodzi o alkohol. Obecnie żadnych leków nie przyjmuje to taka moja mocna wola, był czas, że brałem je regularnie co niekoniecznie wyszło mi na dobre. Jestem raczej osobą odporną na ból tak mi raz przyznał pewien neurochirurg, któremu problem z kręgosłupem nie był obcy, ale jak wiadomo ciągły mniejszy lub większy ból potrafi człowieka złamać. Jeśli chodzi o partnerkę, obecnie nie mam i wcześniej tak jak już pisało kilka osób myślałem, że jestem do niczego i żadna kobieta nie będzie chciała takiego kalekiego faceta za którego będzie musiała np dźwigać. Z czasem zacząłem myśleć bardziej pozytywnie w ten sposób, że będzie to co mi przyniesie los. Jeśli druga połowa pokocha mnie takim jakim jestem i będzie w stanie dzielić ze mną trudy życia to miłością można osiągnąć naprawdę dużo.

Najważniejsze żeby po upadku mieć siłę się podnieść bo życie jest ciągłą walką.
2007 - uraz kręgosłupa, 2012 - Microdiscectomia L5-S1, C/Th/L-S rehabilitacja
Za tą wiadomość podziękował: Perszing37

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie 5 lata 8 godzin temu #7769

  • użytkownik421
  • użytkownik421 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • Pacjent
  • Posty: 4776
  • Oklaski: 38
  • Otrzymane podziękowania: 1080
Ja przez pierwszych kilka lat / operacji od urazu wcale nie myślałem o tym, żeby z kimś być. Raczej była to najmniej ważna rzecz. Najważniejsze: zdrowie, i "wyciągnąć z tego leczenia ile się da najwięcej". Nie jest to dziwne, bo raz jak wracałem po operacji do domu, to zastanawiałem się, jak na wózku będę wjeżdżać po schodach jeśli nie wróci mi siła w nogach, a innym razem było o niebo lepiej. Jakoś nie miałem głowy do zastanawiania się czy kogoś znajdę czy nie. Aktualnie jeszcze nie jestem sam, ale.. piszecie, że osoby niepełnosprawne mogą być dla kogoś ciężarem. A ja twierdzę, że osoba zdrowsza może być dla osoby bardziej chorej ciężarem. Oczywiście są wyjątki, na jeden z których najwyraźniej trafił @tomek. Ale ogólne to źle się jest ze zdrowszą osobą, która nie rozumie naszych kręgosłupowych dolegliwości, i nie bardzo jest świadoma, że to nie przeziębienie, i że nie przejdzie po tygodniu zażywania Aspiryny ;)

Co do alkoholu, to również mam mocno limitowane dawki - maksymalnie 2 piwa i tyle. Organizm jest na tyle słaby, i leki robią dodatkowo takie zamieszanie w organiźmie, że większe dawki były by chyba zabójcze. A na pewno nie przyjemne.

Znajomi: ci których poznałem dopiero rok-dwa przed urazem, pracując z nimi lub poznałem poprzez pracę - w 99,9% przypadków kontakt się urwał. Było fajnie, i widywaliśmy się często, dopóki byłem zdrowy. Troszkę starsi znajomi do którejś tam operacji jeszcze przyjmowali do wiadomości, że nie mogę iść z nimi w góry, ale kiedy lądowałem na kolejnych, stwierdzali, że ich unikam, więc kontakt się mocno ograniczył. Najlepszy kontakt mam z najstarszymi ("stażem") znajomymi, którzy znali mnie na długo przed ostatnią pracą i przed urazem. I oni też najlepiej rozumieją co się stało i dzieje. Chociaż kontaktujemy się rzadko, to właśnie z tymi osobami najlepiej mi się rozmawia i znajduję u nich najwięcej zrozumienia. Porównywalną grupą są osoby z innych krajów które znam, których nie widziałem nigdy na żywo lub widziałem raz czy dwa, a z którymi mam kontakt przez internet.
Nie jestem lekarzem -> nie udzielam porad medycznych.

2oo9.o4.o7 - uraz kręgosłupa w pracy, 2o1o - operacja: L5/S1, L4/L5, L2/L3, 2o12 - operacja L5/S1, 2o13 - usztywnienie L4/L5/S1, 2o16 - stabilizacja L2-S1, 2018 - C5/C6 - Mobi-C
Za tą wiadomość podziękował: przemeqq29

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie 5 lata 2 godzin temu #7771

  • Perszing37
  • Perszing37 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Moderator
  • Posty: 712
  • Oklaski: 59
  • Otrzymane podziękowania: 380
Helloooooooo - bez takiego marazmu proszę. To, że mamy ograniczenia nie znaczy, że jesteśmy do DUPY !!!!!
Jak znajomi się od nas odwracają to tak jak już ktoś zauważył- nie byli i nie są nas warci.
Ludzie nie rozumieją co przeżywamy ale jak się to dobrze wytłumaczy to akceptują nasze ograniczenia.
JA w pewnym momencie najlepiej czułem się w domu i bałem się gdziekolwiek wychodzić bo nie dawałem rady ani siedzieć ani stać. Ale teraz już jest lepiej - ograniczam się z wyjściami ale nie unikam. Mam żonę, która od lat ma problemy ze słupkiem - inne niż ja i lepiej sobie z tym radzi. Nie rozumiałem tego co przechodzi dopóki i mnie nie trafiło. Teraz jakoś sobie radzimy. Mamy córkę, 4 letnią, 2 koty, konia , węża. Wczoraj na tyle dobrze się czułem, że wsiadłem na stępa i małe galopy w pół-siadzie - na 30 min. Potem pojechałem na basen i zrobiłem 20 długości. Dzisiaj nie ma źle. Zobaczymy co będzie po południu. Ale do jasnej ciasnej - nie można się ograniczać we wszystkim bo człowiek zwariuje. Moja znajoma z mocną stabilizacją zaszła w ciążę, urodziła córeczkę i dzięki niej dobrze funkcjonuje mimo bólu. Bo ma dla kogo żyć. A dziecko można sobie wychować jak się ma takie problemy. Nasza MAJA sama wchodzi do samochodu, nie pcha się na rączki, jest dość samodzielna i poniekąd rozumie jak się jej mówi, że np. TATUŚ dzisiaj ma gorszy dzień i go plecki bolą. Przykro mi, że nie mogę z nią robić pewnych rzeczy - ale zrekompensować to mogę innymi. Taki life. Życie nie rozpieszcza. Trzeba zaakceptować chorobę, walczyć z nią i się nie poddawać i na pewno nie myśleć w kategoriach , że się do niczego nie nadajemy.
Ja lubię sobie zrobić reset w weekend - przy okazji alkohol działa u mnie trochę przeciwbólowo. Obym się tylko nie uzależnił hehehehe POZDRO dla ALL....
Za tą wiadomość podziękował: przemeqq29

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie 4 lata 11 miesiąc temu #7782

  • przemeqq29
  • przemeqq29 Avatar
  • Wylogowany
  • Starszy forumowicz
  • Starszy forumowicz
  • Posty: 67
  • Oklaski: 5
  • Otrzymane podziękowania: 42
Ja za to wpadłem w dół jeszcze większy. Problemy w domu, praca znowu odbija się na moim zdrowiu (zrobiła się straszna nerwówka i wrażenie, że wszystko robię źle), całe szczęście, że noga się choć na trochę uspokoiła. Generalnie to chyba zaczynam wysiadać, jedyne o czym myślę to L4 i uwolnienie się od niektórych osób. Aha, w pracy z problemów z dyskopatią się nie wygaduję. Zresztą nie mam na to czasu :p no i trudno na browara iść z osobami starszymi o 20 lat, nawet nie śmiem oferować.
Za tą wiadomość podziękował: użytkownik421

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kręgosłup, przyjmowane leki, a życie towarzyskie 4 lata 11 miesiąc temu #7785

  • użytkownik421
  • użytkownik421 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Administrator
  • Pacjent
  • Posty: 4776
  • Oklaski: 38
  • Otrzymane podziękowania: 1080
@Perszing37 - ja nie twierdzę, że jesteśmy do D..Y ;)
Chodzi o to, że np. w moim przypadku chęci do wypraw czy imprez w większych grupach minęły. Jeszcze rok przed urazem było fajnie - spontaniczna wycieczka na Dolinę Pięciu Stawów Polskich, czy na Krywań, z losowo wybranymi znajomymi - SUPER. Wołali z tyłu "-ej, my jesteśmy klasa turystyczna a nie sportowa, zwolnijcie!", albo "- wy nie jesteście turystami, jesteście zdobywcami szczytów!" - wesoło było. Teraz jakoś nie mam ochoty iść z grupą, która się musi dostosowywać do mnie, ponieważ jestem akurat niedysponowany, albo brakło mi sił w połowie drogi i muszę wracać. Dlatego teraz wolę wycieczki max. 2-osobowe, gdzie każdy patrzy na drugiego, i jeśli coś jest nie tak, nie ma problemu ze zmianą planów (nikomu nie rujnuję wycieczki, jeśli z góry wiadomo że któreś z nas może nie dać rady albo złapać ból po drodze). Nie mówię, że się teraz zaszyłem w 4 ścianach, bo jeśli tylko na to zdrowie pozwala to jestem aktywny - ale przez lata kiedy było najgorzej, to właśnie w 4 ścianach najchętniej spędzałem czas, nie bardzo chciałem, żeby mnie ktokolwiek odwiedzał, i nie bardzo mi się chciało z kimkolwiek rozmawiać. Te 4 ściany były jeszcze bardziej miłe, kiedy to były ściany pokoju w szpitalu, z pacjentami z podobnymi problemami, dobrze się rozumiejącymi.
Jeszcze taka uwaga: jak się jest w fatalnym stanie, to człowiek spotyka się z przyjaźniejszym podejściem innych niż jak się jest w nieco lepszym stanie - wtedy kiedy się jest w lepszym stanie to już ludzie patrzą z drugiej strony, mają oczekiwania jak wobec zdrowego, a jak coś stęka, to widocznie ściemnia.. ;) I to jest też powód do unikania większych grup na wycieczkach/imprezach.
Nie jestem lekarzem -> nie udzielam porad medycznych.

2oo9.o4.o7 - uraz kręgosłupa w pracy, 2o1o - operacja: L5/S1, L4/L5, L2/L3, 2o12 - operacja L5/S1, 2o13 - usztywnienie L4/L5/S1, 2o16 - stabilizacja L2-S1, 2018 - C5/C6 - Mobi-C

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Czas generowania strony: 0.080 s.
Zasilane przez Forum Kunena